Porady nie od parady
Blog z cyklu poradniczego skierowany do wszystkich tych, ktorzy wyciagaja reke z prosba o porade. Chocby jakas drobna. Masz problema - pisz: napisz-do-standa@gazeta.pl. UWAGA: Porady jeszcze do konca roku bezplatne!!
Archiwum
Maj 2008
Czerwiec 2008
Lipiec 2008
Sierpień 2008
Wrzesień 2008
Ostatnie notki
  • komunikator
  • zdrada
  • sympatia
  • bliskosc
  • jak zniszczyc tych wstretnych
  • tym razem sen
  • luntek
  • double latte
  • Belgia-srelgia
  • ukochane dildo
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
RSS
sobota, 27 września 2008
komunikator

Witaj przewielebny Standzie,

Ostatnio zaczepil mnie ktos na komunikatorze. Nie chce wymieniac nazwy, by nie robic niepotrzebnej reklamy. W kazdym razie jest to chlopak calkiem mily, przystojny, fajnie mi sie z nim gada, tyle, ze on ma chlopaka. Co zrobic?

Dziekuje,

x

Witaj,

Dziekuje - jak zawsze - za zaufanie, ale musze jedna rzecz wyjasnic. Otoz zwrot "przewielebny" jest sporym naduzyciem - zarowno wobec osob, ktore na to zasluguja z urzedu (pozdrawiam Cie Marku! moze bys sie odezwal, swoja droga. szukalem Cie na naszej-klasie, ale chyba zmieniles nazwisko. albo twarz!), albo dla tych, ktorzy maja taki charakter. Ja, wbrew opiniom, ktore mogles slyszec tu i owdzie (dziekuje niniejszym Agencji PR z Poznania i Katowic), swietym nie jestem. Niestety. A moze na szczescie.

Ale do rzeczy.

Zaczepki na komunikatorze zdarzaja sie bardzo czesto. Ludzie, czesto z nudow, wynajduja swoje ofiary, czasem w ogloszeniach na popularnych portalach, a nastepnie zadaja klopotliwe pytania. Potrafia byc w tym bezpardonowi, inwazyjni, meczacy. Nielatwo sie od nich odczepic. Zzerani od srodka przez poczucie nudy i zakwaszenia emocjonalnego, wala w klawiature na oslep. Pisza bzdury i domagaja sie konkretow. Zycie innych jest dla nich o wiele ciekawsze niz ich wlasne zycie. Takich osobnikow "znikad" stanowcza nalezy unikac.

Zakladam jednak, ze zdarzyla Ci sie jedna z tych milszych znajomosci, podczas ktorej ktos napisal i okazuje sie - z rozmowy na rozmowe - kims bardzo interesujacym. Moze juz jestescie po pierwszej klotni? A moze juz wyszly pierwsze niesnaski? Mowie o rzeczach negatywnych, bo to one najlpiej pozwalaja nam rozpoznac, ze zawiazala sie jakas relacja.

Powiadasz, ze najwiekszym Twoim problemem jest to, ze on jest zajety. Coz, zajeci sa wszyscy. Jedno zarabianiem pieniedzy w Irlandii, drudzy czestymi wyjazdami poza dom rodzinny, trzeci - potancowkami cosobotnimi w lokalnej budzie, gdzie leje sie piwo (i nie tylko piwo). Sa tez osoby zajete przez innego czlowieka, mezczyzne - sa to osoby, mowiac krotko, w zwiazku.

I faktycznie: jak donosi najnowszy numer pisma zajmujacego sie badaniami terenowymi nad seksualnoscia gejow w internecie, az 70 proc. "nieznajomych zaczepialskich" na komunikatorach to zazwyczaj ludzie, ktorzy przebywaja w zwiazkach z osobami nadekspreysyjnymi lub takimi, ktorzy wykazuja sie nadzwyczajnymi zdolnosciami spirytualistycznymi (!). Naukowcy zastanawiali sie, dlaczego partnerzy tych obdarzonych takimi umiejetnosciami, wybieraja droge komunikatorow i doszli do nastepujacych niezwyklych odkryc. Okazalo sie bowiem, ze osoby o paranormalnych zdolnosciach zazwyczaj zyja o ok. 10 lat dluzej od zwyklych osob i sa od 7 do 9 razy bardziej zaborcze i zazdrosne od zwyklych osob (w przypadku gejow te liczby analogicznie wynosza - 17 lat oraz od 12 do nawet 26 razy wiecej zazdrosci!!). Ich partnerzy wiec sa przerazeni dlugoscia bycia w zwiazku i w panice, ale tez zachowujac srodki ostroznosci, zaczynaja romanse na komunikatorach.

Niestety, drogi x, tacy zaczepialscy szybko nie daja spokoju. Daja oczywiscie pewna radosc (bardzo sie angazuja), ale potem - trafia sie w slepa uliczke. Rozejsc sie nie chca, na tymczasowy seks tez nie ma co liczyc.

Wedle wspomnianych badaczy az 94 proc. "nieznajomych zaczepialskich" nie daje jednak prawie nigdy spokoju swoim ofiarom w Internecie. Mecza oni bez konca, a proby zerwania z nimi kontaktu koncza sie tragicznie. Statystyki sa tu zatrwazajace. Az w 98 proc. przypadkow zerwania kontaktu z takimi nieznajomymi osoby zaczepione doswiadczaja okropnego zdarzenia w swoim zyciu.

Brzmi absurdalnie, prawda? Ale naprawde tak jest. W poniedzialek wybieram sie na pogrzeb mojego znajomego, ktory od 6 lat romansowal przez komunikator z takim czlowiekiem. W lipcu postanowil zerwac. Zrobil to... W sierpniu lezal na oddziale zakaznym... Zmarl 6 dni temu. Pokoj Panie jego duszy.

Odmowicie, mam nadzieje, stosowna modlitwe, prawda?

Pozdrawiam i niech bede pozdrowiony.

Pamietajcie: jutro niedziela!

A ponadto:

napisz-do-standa@gazeta.pl

22:47, napisz-do-standa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 23 września 2008
zdrada

czy wielki standzie myslisz że X.Y. mnie zdradza podczas jego pielgrzymek zagranicznych w sprawach "sluzbowych" kiedy ja szyje na maszynie mu kolejne t-shirty oraz ceruje skarpety?

Witaj!

Dziekuje za pytanie i, jak zwykle, zaufanie. W pierwszym momencie przyszlo mi do głowy, ze napisal do mnie kolega, z ktorym dawno się nie widzialem. Wszystko sie bowiem zgadza - maszyna, cerowanie, pielgrzymki. Niestety zyczliwa mi osoba (pozdrowienia kochany!) doniosla mi, ze ow kolega ostatnio juz nie probuje sobie zadawac tego typu pytan, tylko uznajac, ze jego maz w pielgrzymki wyjezdza nie tylko w celach duchownych - zaczal... szyc na maszynie dla innych kolegow. Poradzil sobie chlopak, zawsze w niego wierzylem!

Coz, temat zdrad to temat na kilka odcinkow tego poradnika i nie mam zludzen, ze wyczerpie go teraz. Temat to zreszta bolesny - zwlaszcza dla strony, ktora jest zdradza (dla strony drugiej - problem wyglada zupelnie inaczej i wiaze sie z inna perspektywa, o ktorej pewnie nie raz bedziemy jeszcze tutaj mieli okazje deliberowac). Prawidlowoscia jest, ze czlowiek zdradzany na ogol czuje sie jak szmata, kurwiszcze, ktos mniej przydatny i w ogole oblech (oszczedze wam innych epitetow, ktore padly z ust jednego z moich kolegow). Sytuacja, doprawdy, nie do pozazdroszczenia.

Pierwsza zasada, ktora podpowiadaja nowoczesni psycholodzy z belgijskiej grupy wsparcia "On wypierdolil kogos, teraz ty wypierdol jego -na stale" mowi, by znosic rzecz ze stoickim spokojem i chlodem. Poniewaz zdrada jest zakodowana w naszym swiecie jako bolesne doswiadczenie (mimo ze to rowniez jedno z najbradziej rozpowszechnionych doswiadczen w zwiazkach), nalezy przyjmowac wiesc o nim beznamietnie. Oczywiscie wymaga to owczesnych przygotowan, ale wytrwali i konsekwentni, gdy spotka ich ta zenujaca sytuacja, beda wiedzieli, ze zamiast rzucania przedmiotami, rwania w strzepy wspolnych zdjec, wylewania lez oraz rozdzierania paszczy na caly blok tudziez domek wspaniale wyposazony IKEA (meble kupowaliscie oczywiscie razem, 3 lata temu, kiedy milosc byla wzajemna i silna), najlepiej jest zareagowac w sposob na przyklad nastepujacy: "Dobrze. Stalo sie. Czy chcesz o tym opowiedziec teraz mi czy pozwolisz mi wrocic do swoich zajec, bo jestem, niestety, bardzo zajety?". I - na przyklad - wyjdzmy wtedy z domu. Delikwenta zostawiamy z rozdziawiona geba. W jego glowie uklada sie dopiero strategia reakcji, a my kroczac po schodach w kierunku wyjscia - wiemy juz, ze nic nie boli tak bardzo jak obojetnosc.

Druga zasada (zaleca ja nie tylko belgijska grupa wsparcia, ale - jak mnie poinformowano ostatnio - takze jest stosowana w przytulkach dla siostr zakonnych we wschodnich Niemczech) dotyczy natychmiastowego zrzucenia z siebie odium. Bo oczywiscie - cali roztresieni - nie wracamy do swoich zajec, tylko szukamy ujscia dla emocji. W tym celu potrzebni sa przyjaciele, ewentualnie barman w naszej ulubionej knajpce (drugi przypadek ryzykowny: pamietajmy, ze zdarzaja sie barmani-plotkarskie suki schowane pod przyjemnym usmiechem i sympatyczna powierzchownoscia). Ze spokojem i metodycznoscia wyliczamy mu/jej nasze poswiecenie, oamwiamy nasze oddane, milosc, wiernosc, dobrotliwosc i inne dobre rzeczy, ktore podarowalismy wstretnemu zdrajcy. Nasza wypowiedz ustawiamy w sposob nastepujacy: o sobie tylko dobre rzeczy, o zdrajcy - same zle. (Wazna uwaga dla ludzi z nizszym poczuciem wartosci: nie pozwol po raz kolejny sie wkrecic w lancuch samooskarzen i uzalania sie. Jestes zajebisty. I tego sie trzymaj!)

Trzecia zasada zwiazana jest z tak zwanym dzialaniem oczysczajacym. Jest ona poniekad konsekwencja zasady pierwszej i drugiej. Napiecie, jakie zrodzilo sie podczas ich stosowania (to naprawde wymaga duzo energii, by jednak nie rzucic nawet kapciem i wyjsc bez mrugniecia okiem, a potem zrobic z siebie totalnego debila i placzka oraz egocentryka), trzeba jakos rozladowac. W tym celu korzystamy z coraz bardziej rozpowszechnionej (chwala Tobie, o Postepie Cywilizacyjny!) dystrybucji chlopakow na godziny. Korzystajac z jednej z witryn internetowych, ewentualnie posilkujac sie kontaktem od znajomych - wykrecamy numer, umawiamy sie, przezywamy cudowny orgazm i wracamy do domu. Jak gdyby nigdy nic.

A w domu... No coz. Jesli zdrajcy wciaz na nas zalezy - mowimy mu o wszystkich emocjach i krzywdzie, jaka nam wyrzadzil. Mozna puscic wowczas od 10 do 15 lez (ale nie wiecej, bo to zacheca potencjalnych popaprancow emocjonalnych do dalszych zdrad; poza tym jednak nie warto sie przyznawac, ze nam na kims zalezy). Powaznie pytamy tez, co dalej (uzyjmy tu jakiejs dramatycznej formuly "I co teraz zrobimy kochanie?" czy cos w tym stylu) i rozwazamy, czy dalszy nasz zwiazek ma sens (a moze nalezy zmienic jego formule). Uwaga: czasem mozemy na odpowiedz sie nie doczekac. Albo uzyskac odpowiedz posrednia. Dobrze bedzie nie zapomniec wowczas, ze milosc - chocby nie wiadomo jak wspaniala - czasem tez ma swoj kres.

Ale o nieprzespanych nocach opowiem moze juz w innym odcinku.

Tymczasem: dobrej nocy.

Caluje Was i piszcie, jak zawsze:

napisz-do-standa@gazeta.pl  

00:43, napisz-do-standa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 sierpnia 2008
sympatia

Drogi Standzie,

Wczoraj tanczylem w disco i patrzyl na mnie chlopak sliczny jak marzenie. Trwalo to moze z 5 sekund, ale ja sie zakochalem. Chcialbym koniecznie sie z nim spotkac i rozwinac tamten flirt. Pomoz!

Drogi,

Coz ja moge w tej kwestii?! Niewiele. Ale tez nie moge tego oczywiscie tak zostawic. Zreszta przyznam sie Wam, Drodzy Czytelnicy, ze zagladajac raz po raz w niedziele rano do skrzynki dostaje od Was mnostwo takich listow. Ja rozumiem, ze sobotnia noc jest przez wielu traktowana jako pretekst do dobrej zabawy, ale nie do konca chyba zdawalem sobie sprawe, ze to takze moze byc poczatek wielkiej milosci niczym w "Przeminelo z wiatrem" (rzecz oczywista, kazdy liczy, ze zacznie sie podobnie jak w tej ksiazce, ale koniec bedzie inny. jeszcze lepszy!).

Ale do rzeczy.

Mysle, ze jest kilka sprawdzonych sposobow na probe kontaktu z druga osoba, ktora wpadla nam w tak zwane oko.

1/ Mozna napisac odpowiednie ogloszenie na jednym z portali srodowiskowych (np. gejowo.pl lub innastrona.pl). Okreslamy tam, gdzie to bylo, kiedy to bylo i najlepiej dajemy jakis znak rozpoznawczy (np. fioletowe skarpety albo fikusnie skrojona marynarka z rozowa klapka). Mozna tez zaszyfrowac nazwe klubu.

Znawcy tematu radza jeszcze dodawac grzecznosciowa formulke typu "I tak wiem, ze to nic nie da", albo "Nie robie na ogol takich rzeczy, ale warto sprobowac".

W praktyce wyglada to mniej wiecej tak: "Hej, nie robie na ogol takich rzeczy, ale chyba warto sprobowac. Widzielismy sie wczoraj na parkiecie w disco C***. Byles z kolega (chyba nie mezem!) i miales srebrne pasemka (bardzo sexy). Czy ten usmiech cos oznaczal? Moze pousmiechamy sie razem przy kawie? Napisz"

2/ Istnieje tez sposob uruchomienia tzw. poczty pantoflowej. Swiat gejow - szczegolnie w prowincjonalnych miastach (czyli wszystkich; w Polsce miasta dziela sie na: wieksze prowincjonalne miasta i mniejsze prowincjonalne miasta) - to swiat dosc maly i wszyscy sie znaja. Jest to wiedza czasem dosc, hm, dziwna, ale mimo wszystko! (odnosze na przyklad wrazenie, ze latwiej dowiedziec sie o preferencje seksualne innych niz imie danego osobnika; ale moze mi sie zdaje, gdyz jestem mitomanem, jak ostatnio stwierdzil moj znajomy, gdy w rozpedzie szalu plotkowania spytalem go o rozmiar czlonka jednego dalekiego znajomego znajomego przyjaciela, z ktorym tamten byl dwa miesiace, az sie nie puscil w darkroomie z jakas szmata mieszkajaca w jednej z dzielnic wiekszego prowincjonalnego miasta - nie zmyslam!!!). Droga to czasem ryzykowna (geje pierwsi poleca pochwalic sie plotka przed nasza sympatia; zaraz poleca i wypeplaja - "Ej, podobasz mu sie"), ale bywa skuteczna. Dzieki temu na przyklad inny moj kolega odnalazl swojego kuzyna, z ktorym nie mial kontaktu od kilku ladnych lat. Nie ruchaja sie, ale - wiadomo - rodzina to podstawa! (szczegolnie w kraju takim jak nasz).

3/ Ta opcja zarezerwowana jest dla idealistyczno-romantycznych melancholikow. Nie pisza oni bowiem ogloszen (uwazaja to za zbyt malo romantyczne i doslowne), nie podpytuja (kazdy idealista i romantyk powie, ze nie nawidzi plotek), ale za to ciagle tesknia. W glowach rysuja takze mozliwe scenariusze jak cudne bedzie zycie z ta osoba - dom, wspolne wakacje, kolejne rocznice, spacery za reke w swietle ksiezyca i dozgonna milosc (przypominam: chodzi o 5 sekund spojrzenia na parkiecie!). Oni wiec zalecaja, by powracac delikatniusko do miejsc, gdzie spotykaly swoja sympatie. Wrocic za tydzien na dyskoteke i wpatrywac sie na przyklad w dane miejsce parkietowe, gdzie tydzien temu nastapilo cudowne zdarzenie. Nieobecnosc delikwenta tylko upewnia ich w przekonaniu, ze ta milosc jest niewinna i cudna; bo 'ukochany', jak twierdza idealisto-romantycy, zawsze ucieka przed prawdziwa miloscia...

4/ Propozycja dla odwaznych (tak na maksa odwaznych; ci, ktorzy wykrecaja numery telefonow do osob o dziwnie brzmiacych nazwiskach i podpytuja "Czy tu mozna dostac drob, Pani Kurczynska?" niech lepiej dalej tego nie czytaja) moze jeszcze brzmiec tak: wykupujemy billboard albo nawet kilka w kluczowych miejscach miasta. Piszemy tam zgrabnie skrojone ogloszenie (cos w stylu: "widzialem cie tu i tu, patrzyles na mnie, podobasz mi sie, daj sie uwiesc") i podajemy numer telefonu. Jest to oczywiscie o tyle ryzykowny sposob, ze po tygodniu mozemy otrzymac tysiace ofert od tych "wymarzonych". Niekoniecznie musi byc wsrod nich ten akurat o kogo nam chodzilo. To jest wada tej metody.

Ale zaleta jest - ze znajda sie inni, lepsi.

Bo tez - jak mowi moja przyjaciolka (pozdrowienia dla Ciebie, kochana!) - zawsze znajda sie lepsi.

A Ci "najlepsi" zas...

Hm, z nimi roznie bywa.

Moj odwazny kolega kiedys nie czekal na koniec disco. Podszedl do wpatrujacego sie w niego chlopaka (spojrzenie trwalo o wiele dluzej niz 5 sekund) i pyta standardowa formulka wyciagajac papierosa: "Czesc. Masz ochote?". Tymczasem tamten milczy. Zamurowalo go? Nie. To nie byl ani mur, ani beton, ani nawet asfalt. To byl, jak wyjasnila kolezanka obok tego chlopaka, amfa. "Sorry, ale on sie tak zawsze glupio gapi w innych, gdy wezmie podwojnie. Ale spoko, jutro nad ranem mu przejdzie i nie bedzie o niczym pamietal", powiedziala.

"Aha" powiedzial kolega i wrocil sie bawic.

Do dzis po tamtej "strzale Amora" nie moze sobie nikogo znalezc.

napisz-do-standa@gazeta.pl  

14:45, napisz-do-standa
Link Komentarze (1) »
środa, 13 sierpnia 2008
bliskosc

Mam problem. Nie mam nikogo bliskiego, choć bardzo chciałbym. W sumie to tak trwa od 15 lat. PS. W grudniu kończę 30 lat, więc sam rozumiesz, że zależy mi na czasie...

Drogi Czytelniku,

Bardzo wspolczuje. Od razu jednak powiem, ze bliskosc dzisiaj nie jest w cenie. Najnowsze notowania gieldy nowojorsko-parysko-berlinskiej wskazuja, ze najlepiej sie sprzedaje narcyzm, na drugim miejsu zazdrosc, a dalej: zawisc, nieumiarkowanie w piciu, nieuzasadnione poczucie wyzszosci, produkty pornograficzne (w silnej czolowce juz od kilku dekad!), papierosy, alkohol oraz kosmetyki do ciala. Jak donosza specjalisci z rynkow ekonomicznych bliskosc niedlugo zostanie wchlonieta przez koncern Agresja S.A. Sam wiec widzisz - prognozy nie sa najlepsze.

Kiedys zadzownila do mnie przyjaciolka, od 8 lat nie wychodzi z domu odkad umarl jej najbardziej ukochany kotek (dla starej panny nie ma juz nic gorszego niz smierc ulubionego zwierzecia). Obficie ja wypytywalem, jak sobie radzi z dojmujacym poczuciem beznadziei i monotonii w zyciu. Zaskoczyla mnie, ci powiem. Otoz jej sposobem na odsuniecie od siebie nieprzyjemnego poczucia samotnosci jest... podsluchiwanie innych. Zapytalem, jak ona to robi; to znaczy, jak technicznie ona to robi. Ona wowczas mi przypomniala, ze mieszka w wiezowcu. Sciany w tym budynku maja liche, a drzwi cienkie. Wieczorami, gdy juz rodziny siedza u siebie w domach, ona przechadza sie po klatce i udaje wariatke, ktora szuka swojego kotka. Ale w rzeczywistosci podluchuje sasiadow. Sceny zazdrosci, wybuchy gniewu, klotnie o bzdury skutecznie zasklepiaja pustke w jej duszy i sercu. Wieczorem kladzie sie spac spokojna, ze swoje przezyla, choc przeciez ona nie ma problemow. Nie ma - bo zyje problemami innych. A potem, na drugi dzien, gdy idzie do sklepu rano po warzywa (bo jednak wychodzi raz na jakis czas), czuje ogromna satysfkacje mowiac "Dzien dobry, pani Nowakowa". Oczywiscie, wszyscy biora jej usmiech jako usmiech wariatki. Czyz nie jest genialna?!

Rzeczywistosc niekoniecznie musi sie jednak tak latwo ugniesc. Jesli nie radzisz sobie z organizacja cudzych uczuc, polecam wowczas odwiedzenie jednego ze sklepow erotycznych on-line. Bogaty asortyment i przystepne ceny a takze przesylka w dyskretnym opakowaniu powinna przynajmniej na kilka chwil oddalic od Ciebie nieprzyjemne poczucie braku bliskosci. I - co wazniejsze - czyni to w sposob bezbolesny.

Aha. I w zadnym wypadku nie pij szalwi. To bzdura co ostatnio napisali w "Gay Style" (7-8/2008).

Trzymam za Ciebie kciuki, a Was - moi drodzy czytelnicy - zachecam do kontaktu:

napisz-do-standa@gazeta.pl

15:23, napisz-do-standa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 sierpnia 2008
jak zniszczyc tych wstretnych

Czesc Standzie!

Mam wrazenie, ze wszyscy sie ze mnie smieja, podczas gdy ja nie widze powodow do smiechu. Jestem zwyczajnym szarym czlowiekiem, ktory lubi innych chlopakow. Moze nie stroje sie tak jak inni i generalnie spedzam wiecej czasu zanurzony w ksiazkach, ale to chyba nie powod, by ze mnie szydzic. Nie chce siebie zmieniac - podpowiedz mi, jak zniszczyc tych wszystkich wstretnych ludzi. Dziekuje bardzo!

PS. Wspaniale sa te Twoje porady. Takie dowcipne i troche abstrakcyjne. Lubie to. Moglbys czesciej pisac.

Czesc,

Przede wszystkim bardzo dziekuje za mile slowo. Notki pisze rzadko moze, bo pracuje jeszcze na trzech etatach. Z dobrego serca nikt jeszcze nie wyzyl. Niestety. Ale staram sie odpisywac na tym forum wymiany mysli i dobrych biopradow tak czesto, jak to tylko mozliwe.

A teraz przejdzmy bezposrednio do Twojego problemu.

Powiem tak: bardzo ciekawy jest problem, ktory poruszasz. Nienawisc do innych u gejow jest zreszta - o dziwo! - bardzo typowa. Tak, tak! Tez bylem zdziwiony, ale...

Ostatnio robiono badania focusowe przy okazji Marszow Tolerancji i innych tego typu parad rownosci. Okazalo sie, ze ci, ktorzy w czasie parady rownosci siedzieli na kawie (tak jak mieli w zwyczaju wczesniej to czynic zawsze o wyznaczonej porze popoludniem) czuli ogromna nienawisc do ludzi, ktorzy uczestniczyli w paradzie lub ktorzy byli w ruch tzw. emancypacyjny zaangazowani. Badacze poza pogarda zaobserwowali nastepujace symptomy: wscieklosc, zlosc, nienawisc, chec unicestwienia, zyczenie smierci lub ciezkiego uszczerbku na zdrowiu.

Po co ja to wszystko mowie? Ano wlasnie. Otoz, najlepszym sposobem na zniszczenie wszystkich wstretnych znajomych jest powiedzenie albo pokazanie im czegos bardzo nieprzyjemnego albo, na przyklad, granie na ich nerwach. Inne sprawdzone sposoby to takze: zlosliwosci (drobne czasami bardziej bola niz te okazale i spektakularne), wywalenie z listy gadu-gadu (o ile oczywiscie ich masz), podszycie sie pod fajna osobe na naszej-klasie, uwiedzenie a potem wielka pogarda i odrzucenie (z wyliczeniem slownym wszystkich rozlicznych mankamentow ich ciala, umsylu i wrazliwosci), glupie telefony i anonimy (na skrzynke e-mailowa i telefon komorkowy) i inne straszne paskudztwa wliczajac w to oszustwa, oszczerstwa, podkupywanie fajnych rzeczy sprzed nosa (wymaga zaangazowania, ale daje rade!), plotakrstwo (cyniczne najlepiej!), udowadnianie (jesli masz oczywiscie taka mozliwosc), ze sa debilami, ze mysla nielogicznie, ze sa sztuczni, plastikowi, nie podazaja za trendami, sa glupsi, bo nie czytaja tyle ile ty, sa nudniejsi, mniej smieszni, brzydsi na twarzy i oczy maja brzydsze, maja gorsza prace (choc moze wiecej zarabiaja) i sa sfrustrowani przez nia i dlatego im tak policzki wisza.

I dalej: ze widzieliscie jak se w nosie grzebia, a jak w nosie grzebia to na pewno w tylku tez se grzebia, ze nie maja polotu, ze sa zalosni w pogoni za trendami a i tak sa zawsze z poprzedniego sezonu (ty nie musisz byc ani au courant ani haute coutire, bo ty masz swoj ponadczasowy styl!), ze z literatury to nawet Danielle Steel nie znaja, a z muzyki nie odrozniaja Mozarta od Bacha (jak powiedza, ze nie znasz najnowszych hitow na planecie-fm to odpal im, ze to dlatego, ze jestes z ziemi a nie z kosmsu jak oni, odjebani jacys) i ze generalnie z frikami sie nie zadajesz, ale zyczysz im wszystkiego dobrego, orewła.

Jesli to nie pomoze, to napisz do mnie na priwa, postaram sie zalatwic ci jakies proszki uspokajajace (cwiczenia relaksacyjno-harmonizujace nie pomagaja, uwierz mi; przeszedlem to juz i wiem, co mowie).

Mam nadzieje, ze sie uda!!!

Pozdrawiam Cie i cala reszte serdecznie

- Wasz stand

napisz-do-standa@gazeta.pl

 

23:03, napisz-do-standa
Link Komentarze (1) »
wtorek, 15 lipca 2008
tym razem sen

Hej! Pomoz mi rozwiklac moj sen. Najpierw gonil mnie Leonadro Di Caprio - ja uciekalem przed nim. Podczas tej ucieczki wpadlem w ramiona Michaela Jacksona. On mnie obronil. A pozniej przyszedl Brad Pitt i odlecial ze mna na Malediwy. Co to moze oznaczac? Aha, na Malediwach byl z nami Michal Wisniewski. Pozdro!

Hej!

Pogratulowac wypada na poczatek, ze pamietasz swoje sny. Ja swoich - w ogole. A chyba sni mi się cos ciekawego. Ostatnio obudzilem sie w ramionach urzednika z magistratu, ktory zarzadza kultura. Machalem przez nim egzemplarzem "Nad Niemnem" (lewa reka) i plastikowym dildo w ksztalcie i rozmairze penisa Jeffa Strykera (prawa reka). Dobrze, ze mialem pieniadze na taksowke, bo w ten sposob przynajmniej wstyd byl troche mniejszy.

Ale do rzeczy. Pozwol, ze wyjasnie za pomoca jednego z sennikow, jakie znalazlem na sieci. Oto kilka mozliwych eksplikacji Twojej sennej mary:

być gonionym przez Leonardo di Caprio - przytyć w najbliższych dwóch miesiącach ok. 10 kilo

wpaść w ramiona Michaela Jacksona - przeziębić się lub mieć problemy z nosem; zakochać się w dziecku sąsiadów

widzieć chodzącego Brada Pitta - życiowa stagnacja

być w towarzystwie Michała Wiśniewskiego - poderwać na weselu miłość swego życia

Jak widzisz wiec, duzo sprzecznych teorii. Ze snami jest tak, ze ostatni element bywa wyjasniajcy. Jesli ktos Ci wysle zaproszenie na wesele, przyjmij wiec go i nie odrzucaj oferty, bo czeka Cie tam wielkie szczescie.

Tak przy okazji - moj brat sie zeni. Poniewaz stracil wszystkich przyjaciol i bliskich (wiekszosc jego rowiesnikow zginela w czasie II Wojny Swiatowej na froncie), mam na zbyciu kilka zaproszen dla najwierniejszych czytelnikow. Wyslijcie swoje e-maile, tak bedzie najprosciej. Ma byc krupnik, bigos i zubrowka. Warto!

Pozdrawiam Was i Caluje,

Wasz stand

napisz-do-standa@gazeta.pl

14:03, napisz-do-standa
Link Komentarze (3) »
wtorek, 01 lipca 2008
luntek

Redaktorze, zakochalem sie w Luntku, znanej osobowosci polskiego internetu (http://luntek.pinger.pl/). Prosze, powiedz mi czy ze mna wszystko OK bo kolezanki sie ze mnie ukradkiem smieja. Twoj czytelnik X

Slonce,

Bardzo dziekuje, jak zawsze, za zaufanie. Domyslam sie, ze ujawnienie sie z tej fascynacji kosztowalo Cie wiele. Co rusz dochodza do mnie jakies sygnaly o Waszych wirtualnych fascynacjach (przy okazji wyjasniam R. z Poznania, ze nie mam telefonu do Gracjana Rostockiego, a B. z Gdyni, ze niestety nie jestem w stanie skontaktowac go z Znanym-Prezenterem-Telewizyjnym-O-Ktorym-Wszyscy-Wiedza-Ze-Jest-Choc-Sie-Nie-Przyznaje-Oficjalnie). Obawiam sie, ze na ogol nie jestem Wam w stanie nic konkretne pomoc, choc oczywiscie bardzo lezy mi na sercu szczescie kazdego z Was osobna. Wazne, by sie doskonale czuc sam ze soba, a czesto do tego poczucia konieczna jest druga osoba. Fantastycznie, ze sie kims fascynujecie wiec i nie poddawajcie sie latwo. Spelnienie przyjdzie tylko do tych, ktorzy sa bardzo wytrwali i bardzo pragna. 

Co do luntka, pozwol Drogi Czytelniku, ze postawie Ci tarota za pomoca zaprzyjaznionego portalu. Oto dla Ciebie trzy karty:

1. dziesiec pucharow - Karta dotyczy spraw czysto rodzinnych, wskazuje na szczęśliwe życie, na prawdziwą przyjaźń lub ślub z miłości. W negacji to nieszczęście, kłopoty rodzinne, rozczarowania, manipulacje uczuciowe, skłonność do przesady

2. dziewiątka buław - To karta bardzo wielkiej rzetelności. Oznacza doprowadzenie do końca tych spraw, które się zawiesiły, konsekwencję w działaniu, wcielanie w życie marzeń, gotowość do walki. Wskazuje na kogoś, na kim można polegać. Mówi też o dobrym zdrowiu, sile i dobrym czasie do robienia długoterminowych planów. W negacji oznacza opóźnienia i zahamowania, odkładanie wszystkiego na jutro, brak odpowiedzialności życiowej.

3. as buław - Karta oznacza inicjatywę, energię, nowe przedsięwzięcia realizowane z dużym rozmachem, pomysły umożliwiające realizację wcześniej powziętych zamierzeń. Może też symbolizować po prostu przygodę miłosną, serdeczny kontakt. W negacji wskazuje na niezrealizowane projekty, bezsilność, fałszywe nadzieje, chuligańskie wybryki (np. przy Rycerzu Mieczy), problemy zawodowe.

Teraz tlumacze:

Czeka Cie z luntkiem jakas wieksza zazylosc, aczkolwiek musisz sie wykazac wieksza inicjatywa, a wtedy luntek bedzie tym, na kim mozna polegac. Ostatecznie jednak wasz zwiazek moze nie przetrwac, gdyz okaze sie chyba jednak przygoda milosna. Luntek bowiem to chuligan skory do wybrykow, ktory ma tendencje do wpedzania w problemy zawodowe.

Tak czy siak jest lato, wiec - jak mniemam - zaszalec mozesz, moj Drogi.

Czego i Wam, mili, z glebi serca zycze.

Pozdrawiam serdecznie,

Wasz stand

napisz-do-standa@gazeta.pl 

01:02, napisz-do-standa
Link Komentarze (1) »
środa, 25 czerwca 2008
double latte

Standzie,

Poznalem mezyczyzne mojego zycia. Piekne czarne oczy, wydatne usta, silna piers i solidny biceps. Jest wyksztalcony, inteligentny, dowcipny. Ale jest jeden problem. Na trzeciej randce, gdy wyszlismy z teatru, zabral mnie do siebie i zrobil mi podwojna latte. A zaraz mielismy isc spac! Wyobrazasz to sobie?! Co robic?!

z pozdrowieniami

XXX

Witaj,

Przyznam, ze w pierwszym momencie w ogole nie zrozumialem Twojego maila, ale po konsultacji z moimi wszechwiedzacymi znajomymi, ktorzy zawsze chetnie sie dziela rada i wiedza - juz mam mniej wiecej jasnosc. Otoz, faktycznie z latte jest problem. Bo choc kawa na ogol dziala pobudzajaca (sa wyjatki, ale rzadkie i nie do konca), to jednak mleko usypia. Mam wrazenie wiec, ze Twoje przerazenie i intuicja zwiazana z tym, ze chcial Cie uspic, jest jednak sluszna. A to juz przykra konstatacja.

Znajoma, o ktorej juz chyba tu wspominalem, opowiadala mi, ze w Paryzu pod koniec lat 60. faktycznie podawalo sie cieple mleko przed snem, ale po pierwsze nie na trzeciej randce, tylko na pierwszej, a po drugie po uspieniu partnera/partnerki gospodarz serwujacy napoj zabieral sie do roboty, czytaj: na ogol dobieral sie fizycznie do ofiary. Coz zrobic. Na pol przytomna ofiara nie protestowala oczywiscie. Co wiecej, moja przyjaciolka wyjasnila, ze bardzo lubila czestowanie cieplym mlekiem. Na poczatku wszyscy sie w to bawili w pewnych kregach. Nastepnie jednak, gdy metoda na mleko zostala wykryta, porzucono ja. Wkrotce potem nastapila seksualna rewolucja, jak wiadomo.

Spodziewam sie, ze latte, ktora swieci triumfy w Polsce ostatnimi czasy, moze byc pozbawiona kontekstu, ktory tu nakreslilem. Nie wiem jednak czy slusznie panikujesz w zwiazku z podwojna latte. Natomiast martwilbym sie czym innym. Kawa przed snem nie tylko dziala pobudzajaco/usypiajaco na organizm i swiadomosc, ale takze angazuje mocno caly przewod pokarmowy nie wylaczajac jego dolnej partii. Przykre byloby, gdyby mialo sie okazac, ze przyjemnosci senno-duchowo-psychiczne moglyby zostac odsuniete przez mozliwosc dysfukncji pewnych organow wewnetrznych.

Slowem: pomysl, moj drogi, zanim zainwestujesz swoje uczucia w osobe, ktora dazy do zapalenia jelita czy tez innego organu.

Poza tym, jak piszesz, masz 41 lat. To oznacza, ze przynajmniej (jesli dbasz o siebie) jeszcze z 20, jesli nie wiecej, lat masz zabawy przed soba. Po co tak wczesnie to sobie odbierac?

Sciskam Cie i pozdrawiam cala reszte.

Pamietajcie: nie krepujcie sie i piszcie o Waszych problemach.

Wasz stand

22:53, napisz-do-standa
Link Komentarze (1) »
czwartek, 19 czerwca 2008
Belgia-srelgia

Drogi Standzie,

 Od 3 miesięcy mam męża Belga, a właściwie on nie jest moim mężem, bo jeszcze nie wzieliśmy  ślubu! Nawet nie mam tak bardzo mi potrzebnego obywatelstwa belgijskiego! Moje położenie jest rozpaczliwe. Wizyty w Belgii są drogie a na czaterii, czekają tłumy wyposzczonych "konkretów" z odjechanymi ujęciami z kamerki. Czy byłoby uzasadnione w moim przypadku popuszczać się  na moment ? Od razu mówię , że niozobowiązująco - bo kocham tylko mojego Misiaka. Zaznaczam też , że jestem katolikiem bez nałogów. 

Drogi,

Zacznijmy od konca.

Po pierwsze, katolicyzm wychodzi z mody. Jesli bym wiec z czegos mial rezygnowac, to z przyznawania sie do bycia katolikiem. Owszem, msze swiete, prenumerata "Niedzieli" i te sprawy - czyn, jesli masz nadwyzke czasu. Ale dalej bym nie siegal. Tak na marginesie: probowales scjentyzmu? Tom Cruise sprobowal i sobie chwali. Pamietaj, badz na fali. 

Po drugie, jesli masz jakies nalogi, nie ma sie czego wstydzic. Zycie jest zbyt krotkie, by nakladac na siebie kaganiec ograniczen i powsciagliwosci. Papierosy, alkohol, Internet, zakupy (w tym: wyprzedaze) - jestem pewien, ze znajdziesz cos z tego duzego wachlarza mozliwosci. Moj nauczyciel wuefu lubial mowic do nas pod prysznicem: asceze, chlopaki, zostawcie sobie na potem. Nic dodac, nic ujac.

Po trzecie, milosc to cudna sprawa, ale najlepiej wychodzi w ksiazkach oraz filmach. I to, w dodatku, nie wszystkich. Naukowcy z Los Angeles wyliczyli ostatnio, ze milosc znow powraca do lask jako temat kina niezaleznego, co moze byc tylko dowodem na jej nieobecnosc w zyciu codziennym. Rozejrzyj sie dookola - znasz jakas zakochana osobe? Jesli znasz, to gratuluje. Wyslij jej zdjecie i adres, chetnie udziele jej kilku porad, jak sie obronic przez zdrada, porzuceniem, zazdroscia i nielojalnoscia.

Po czwarte, Belgia-srelgia.

Co z tego, ze Belgia? Moja znajoma, obecnie na emeryturze od trzech lat, miala meza z Kostaryki. You know, Kostaryka!! Sasiadki spod czworki piszczaly i mowily za jej plecami. Ona byla wniebowzieta. I co? I pierdolnelo. Z Kostaryka sie nie udalo, wiec czemu ma sie udac z Belgia? Doprawdy, nie rozumiem Twojej logiki.

Tak... Jesli wiec pytasz, czy mozesz sie popuszczac - radze korzystac, zwlaszcza jesli ujecia na kamerkach znajduja potwierdzenie w tak zwanej twardej rzeczywistosci.

Wszystkiego dobrego!

Pamietajcie, jesli cos Was boli, cos Wam dolega, drazycie jakis problem bez rezultatow jakis zadowalajacych, albo najzwyczajniej w swiecie najlepszy przyjaciel zdradzil Was z Wasza rokujaca nadzieje randka - nie zastanawiajcie sie dlugo i piszcie, kochani, razem damy rade.

Wasz stand

napisz-do-standa@gazeta.pl

00:58, napisz-do-standa
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 czerwca 2008
ukochane dildo

Szanowny Redaktorze!
Nie wiem jak rozstac sie z dildo poradz
pozdrawiam zakłopotany XXX

Szanowny i Drogi,

Wyobrazam sobie, jak sie musisz czuc. Rozstania bola, zwlaszcza gdy my ich nie chcemy. Wspolczesnosc jednak charakteryzuje sie rozstaniami. Zmieniamy miejsca zamieszkania, partnerow, przyjaciol, rodziny, a wiec takze i dilda. Smutne to, ale jest to - jak powiadam - znak czasu i trwonieniem zbytecznej energii byloby rozpamietywanie wszystkiego.

Zeby zmniejszyc bol i ulatwic Ci dzialanie podsune kilka praktycznych i sprawdzownych porad, ktore pozwalaja na rozstanie z Twoim ukochanym dildo:

1/ Sprobuj zwizualizowac sobie, ze dildo zdradza Cie od niepamietnych czasow. Zapomnij o tych wszystkich czulostkach i prezentach, ktore dostales od niego. Pusc w niepamiec takze wszystkie cudowne chwile, jakie z nim spedziles. Pomysl za to o tym intruzie - jakims ponentnym, bardziej pociagajacym dildo niz Ty, drugim partnerze. Spojrz potem (wiem, to bedzie bolesny moment, ale musisz byc i na to gotowy) bezposrednio na dildo i porozmawiaj z nim. Rozhisteryzuj swoje dildo i wygarnij wszystkie sytuacje, w ktorych moglo dojsc do zdrady: wizyte listonosza, chlopaka, ktorzy przyniosl pizze, montera instalacji domofonowej, hydraulika, wujka, ktory przyjechal zobaczyc jak zyjesz... Porozmawiaj o tych wszystkich klopotliwych spotkaniach. Jesli bedzie milczal jak grob - znak to najwyrazniejszy, ze czuje sie winny. Tylko winni uciekaja w niepokojace milczenie! Ale na szczescie Ty bedziesz wiedzial, co w takiej sytuacji zrobic, prawda?

2/ Wez swoje dildo na impreze. Pokazuj go wszystkim, chwal sie nim przed znajomymi. W mig zobaczycz, jaka szmata jest Twoje dildo. Jak bez oporow poddaje sie pieszczotom i slucha niewybrednych i wulgarnych dowcipow czesto obcych osob. Zdzirowate dilda maja to do siebie, ze bez protestow podlizuja sie innym. Okolo 98 proc. to zdzirowate dilda, ktore sa szmatami. Po takim seansie na imprezie, nie tylko latwiej Ci bedzie rozstac sie ze swoim dildo, ale po prostu nie bedziesz mogl na niego patrzec. Nie chcesz przeciez byc dalej ze zdzira i szmata, prawda?

3/ Sprobuj skonfrontowac swoje wyobrazenie o szczesciu z tym, co rzeczywiscie daje Ci dildo. Powiadasz, ze zycie seksualne uklada wam sie wysmienicie. No dobrze. Ale czy pogadasz z nim o ostatniej ksiazce slawnej humanistki? Albo czy omowil z Toba ostatni wywiad ze znanym rezyserem? Kiedy po raz ostatni raz dildo zaproponowal Ci (z wlasnej inicjatywy) wakacje?

To tylko trzy z kilkunastu sposob na zminimalizowanie bolu z ukochanym dildo. Wierze gleboko, ze Ci sie uda. Miliony ludzi codziennie podejmuje podobna do Twojej decyzji. Pamietaj, ze nie jestes sam. To takze powinno Ci dodac otuchy.

Pamietaj, zeby przed ostatecznym rozstaniem wyspac sie, oczyscic organizm (woda z ogorkow obowiazkowo!!!) i sprawdzic horoskop.

Trzymam kciuki! Bedzie dobrze!

Pozdrawiam,

stand

napisz-do-standa@gazeta.pl

17:55, napisz-do-standa
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3
następne
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog